Z Kantorem po Schodach

 

Tadeusz Kantor robił sztukę biedną, swój teatr nazywał często "biednym". Różne przedmioty przypadkowo znalezione, na przykład stary bezużyteczny parasol, przyklejał do płótna i w ten sposób tworzył dzieło sztuki. Z jednej strony był to jego komentarz do ludzkiej egzystencji i polskiego ubóstwa w pierwszych dekadach po wojnie, z drugiej ta stylistyczna "bieda" odróżniała go od sztuki Zachodu i Ameryki, gdzie rozkwitał pop art, nobilitujący popularne towary i urodę świata.

 

W 1972 roku Kantor wystawił w podparyskim teatrze w Malakoff "Les Cordonniers" ("Szewców") do tekstów Witkacego. Wystąpiło w nim kilku aktorów z jego zespołu oraz aktorzy francuscy. "Szewcy" nie odniosły sukcesu, a sam Kantor poczuł się niezrozumiany i przez prasę i przez środowisko teatralne, patrzące wtedy na Polskę przez "różowe okulary". To może dzisiaj kogoś nawet dziwić, kto chciałby myśleć, że Kantor odnosił same sukcesy, a w polskim teatrze był wyłącznie lubiany. Ten brak sukcesu i zrozumienia wygląda na immanentną cechę losu artysty. A marne wynagrodzenie dla twórców za ich pracę, aktorów teatralnych, statystów w filmie, jest wstydliwą i ciemną stroną polskiej kultury.

 

Ja z Kantorem i z moimi aktorami chodzimy po schodach od dwóch lat. Idziemy w górę i schodzimy w dół, nosząc krzesła, torby, kostiumy. Jesteśmy - jakby on sam powiedział - w podróży. Chodzenie po schodach wyczerpuje, aczkolwiek bez nich nie dałoby się nigdy wyjść wyżej. Dla własnego rozwoju i rozwoju "Sztuki". (Ciągle wierzę w rozwój.) Na ostatnich schodach, jakie trzeba było pokonać, by tu dotrzeć, musieliśmy pójść na pewne ustępstwa. Teatr znów okazał się zbyt biedny, o wiele biedniejszy niż byśmy tego chcieli. Za to - jakby w nagrodę -  dołączyła do nas... kto ? Zjawa spod "Łuku Triumfalnego" Remarque'a ? Gość nieoczekiwany, z wielkim głosem i sercem, na polskiej Wigilii.

 

Pokażemy "Kantora w Paryżu" w zmienionej obsadzie. Jest to trochę bolesne, gdyż łączy się z wyrzeczeniem. Lecz na szczęście nie pozbawione przyjemności jaka wyniknie z zabawy. Przypomina mi się pokój dziecinny z rozrzuconymi na dywanie klockami. W tamtych burzliwych czasach gdy kształtowała się osobowość.

Paweł Zapendowski

22 kwietnia 2018 w Instytucie Teatralnym, Warszawa

Z Kantorem po Schodach - Paweł Zapendowski
00:00 / 00:00
  • w-googleplus
  • Twitter Clean
  • w-facebook
  • w-youtube
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now